czwartek, 30 kwietnia 2009

...nadal bez tytułu

Dzień ∂obry Państwu,
kłaniam się nisko, piszę do Was po raz pierwszy, kto wie, może i ostatni, a może i nie..I nie wiem, o czym Wy w takich bloggach piszecie...????!!!

Od czego tu zacząć? Może od tego, że mamy cudowny, upalny kwietniowy wieczór, że upały te i słoneczność są boską odmianą po zmiennościach i mokrościach Zielonej Wyspy i cieszę się nimi jak dziecko! Cóż za frajda to łażenie na bosaka po domu a przede wszystkim puszczanie gołego dzidziusia do "polatania" po podlłodze. Słońce, które powoli opala twarz i stopy, sukienki i gołe ramiona i perspektywa PRAWDZIWYCH TRUSKAWEK, to są moje małe radości mamowania w środku lata.

A zatem od jakiegoś miesiąca jesteśmy z powrotem na Ojczyzny łonie i chwalimy sobie tę odmianę. O różnicach można prawić w nieskończoność. Z całą pewnością, mimo usilnych starań wielu rodaków, aby niezbyt serdecznie sobie o naszej kraince myśleć, ja znajduję sporo pozytywów, jak wspomniałam wyżej, pogoda należy do pierwszych. Dalej uwielbiam moich przyjaciół, z podkreśleniem przyjaciółek, kocham moje mieszkanie, lubię jeździć po prawej stronie ulicy i mieć w perspektywie słoneczne wakacje. A resztę da sie dopasować i podrasować.

No tak. Jak się ma takiego blogga, to można tak godzinami snuć. A zatem wróce, jak już na serio będę miała coś do powiedzenia. A tymczasem słonecznie pozdrawiam z Jasnej Góry;)